Zastanawiam się kiedy z obrzydliwej szarej myszki stałam się "piękną" kobietą.
Ktoś kto kiedyś brzydził się powiedzieć do mnie "cześć" teraz tytułuje się być moim starym znajomym. Wiele się zmieniło przez te 5 lat, zmieniłam się i ja. Z energicznej dziewczyny z charakterem stałam się rozbitą nerwowo, cyniczną,wulgarną jędzą. Wygląd może zmylić prawda?
Nie zmieniły się tylko smutne oczy patrzące na zdradę. Słuch, który wciąż słyszy kolejne słodkie kłamstwa. Dłonie, które stają się bezsilne w obliczu bólu prawdy. Serce, które straciło chęci do życia, wielokrotnie zdeptane.
Ponad pięć lat temu zaczęłam się odcinać od społeczeństwa, brutalnie do tego zmuszona. To był mój sposób na uwolnienie się z koszmaru, musiałam walczyć o swoje. Przez ten czas wiele się działo wokół mnie. Waśnie w rodzinie, kłótnie z przyjaciółmi, utrata wiary w cokolwiek, zamknięcie w czterech ścianach, niespełnione marzenia. Nie miałam siły.
W końcu zostałam sama, przestały mieć dla mnie jakąkolwiek wartość takie rzeczy jak rodzina czy też przyjaciele. Od początku tego roku miałam to naprawić, znaleźć sens w życiu, jednak stan moich nerwów już na to nie pozwala. Już nad tym nie panuję. We wszystkim co słyszę widzę kłamstwo, fałsz, coś co ma mnie zgnębić, zastraszyć, wykorzystać, zranić. Obce miejsca, obcy ludzie, miejsca publiczne mnie przerażają...nie potrafię się bawić...wolę zamilknąć to moja ucieczka, bo przecież...
Mnie już nie ma.....nie zaufam nikomu nawet samej sobie...
...love again